Ładowanie baterii, czyli……jak zadbać o własną motywację i energię?

Dzisiaj podzielę się z Wami wnioskami z coachingów i szkoleń, ale też z różnych sytuacji, których doświadczam poza pracą. W obliczu nieoczekiwanych utrudnień czy niełatwych zmian, w których uczestniczymy, niektórzy z nas tracą energię, inni żyją w dużym napięciu, jeszcze inni rozkwitają, korzystając z nieodkrytych wcześniej w sobie możliwości. Niezależnie od naszego nastawienia – wszyscy potrzebujemy motywacji. Mówiąc w dużym skrócie: sensu, skupienia, chęci, energii i siły. Sięgając do źródeł – „moveri” to „być poruszanym”, a „motivum” oznacza „powód rozstrzygający”
i „przyczynę”. Zatem, aby działać i czerpać z tego satysfakcję, musimy systematycznie „ładować baterie”, dzięki czemu możemy zmierzać tam, dokąd chcemy. Odzyskiwanie energii jest równie ważne jak jej wydatkowanie czy inwestowanie. Choć wielu z nas skupia się przede wszystkim
na czerpaniu z jej źródeł. Potrzebny jest też silnik, pewien rodzaj napędu, który nas uruchomi
do działania. Bezcenna jest również nasza wewnętrzna mapa wartości, dzięki której,
gdy zbłądzimy, będziemy mogli odnaleźć drogę. Jak zatem dbać o własną motywację?

Po 20 latach pracy z klientami, chcę się podzielić spostrzeżeniami, na temat tego, co odkrywają
dla
siebie ci, którzy poszukują motywacji i chcą odnowić swoją energię. Nie jest to zbiór rad,
ani gwarantowany przepis na motywację. To raczej kilka sprawdzonych pomysłów wynikających
z doświadczeń, z których, jeśli zdecydujesz, możesz skorzystać.

Po pierwsze:
Ciekawość

Inteligencja ułatwia nam naukę i rozwiązywanie problemów, ale to ciekawość sprawia, że jesteśmy otwarci na doświadczenia, szukamy nowych pomysłów, pomimo trudności nie poprzestajemy
na sprawdzaniu różnych rozwiązań. Ciekawość sama w sobie pobudza nas do działania. Daje nam siłę i energię. Sprawia, że nawet złożona i wymagająca praca może być przyjemna. Kiedyś nasza kilkuletnia córka powiedziała:  „Nie chcę być dorosła….bo dorośli niczemu już się nie dziwią”. To właśnie ona jest moim dobrym i wymagającym nauczycielem.

Po drugie:
Inicjatywa

Czasem dopada nas pasywność, brak chęci do „wspinaczki” na szczyt, który wcześniej wyznaczyliśmy jako cel. Wiemy, że coś warto zrobić, chcemy tego, wykonujemy nawet jakieś ruchy dookoła sprawy, czynimy przygotowania…ale w zasadzie nie zbliża nas to do celu. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy etap przygotowań absorbuje tyle czasu i energii, że na przejście do sedna nie mamy już siły i możliwości. Potrzebna jest inicjatywa i decyzja, a potem pierwszy mały krok i drugi. Nazywam to zasadą „jednej szuflady”. Trudno się zabrać za większe porządki, ale jedną szufladę sprzątniemy pewnie chętniej. Najważniejsze to zacząć. Potem następuje przypływ energii i jest łatwiej z każdą kolejną szufladą. Bywa też tak, że w pewnym momencie dyskomfort związany z nierobieniem staje się większy, niż wysiłek związany z osiągnięciem tego. Oznacza to, że frustracja może wyzwolić w nas inicjatywę i energię do działania.

Po trzecie:
Autentyczność

Pomyśl, czego ci teraz brakuje, za czym tęsknisz, co lubisz robić.  Ważny jest też sposób realizacji tego planu. Wybierz ten, który dodaje ci chęci, ożywia, sprawia, że to co trudne, staje się łatwiejsze. Potrzeba łatwości jest też w porządku. Nie chodzi tym razem o to, co powinieneś, cze­­­­go inni od Ciebie oczekują, co wypada, a co nie. Bez cenzury, zakazów czy nakazów, które mogą odcinać nas od naszej autentyczności, zrób coś zupełnie swojego i po swojemu. Zacznij od kilku zdań sformułowanych w pierwszej osobie: myślę, czuję, potrzebuję, chcę, nie lubię, zrobię. Naturalność jest zasobem, z którym się urodziliśmy – poszukaj jej w sobie i korzystaj z niej. Nawet jeśli uznasz, że są sytuacje, w których warto sięgnąć po dyplomację, kluczowe jest to, aby wiedzieć co jest w nas autentycznego. Co żywego jest w naszych myślach, odczuciach czy potrzebach. Autentyczność to wolność i uczciwość wobec siebie samego i innych.

Po czwarte:
Potrzeba

Potrzeby ludzi są podobne. Nie spotkałam osoby, która w gruncie rzeczy nie chciałaby czuć się bezpiecznie, być szanowana, wpływać na swoje życie, doświadczać akceptacji czy uznania. Różnimy się jednak sposobami zaspokajania potrzeb. Ktoś, kto potrzebuje być wysłuchanym, może przerywać innym, ale też może wysłuchać uważnie innych, by otrzymać potem wzajemność.
Za każdym z tych działań stoi ta sama dobra potrzeba. W obliczu trudności nie zawsze możliwe są dotychczasowe sposoby działania, co nie oznacza, że powinniśmy z naszych potrzeb zrezygnować.

Brak odpowiedzi na nasze potrzeby jest przyczyną frustracji… ale też mobilizacją do działania. Jeśli w takich sytuacjach odczuwasz złość… to jesteś gotowy do tego, by to zmienić. Złość, nie chodzi o wrogość, to również ogromna energia do zmian.

Po piąte:
Odwaga

Nie rodzimy się z genem odwagi, ale możemy ją w sobie rozwijać. Czasem, spotykając się z krytyką, odrzuceniem czy lekceważeniem dochodzimy do wniosku, że bycie odważnym jest ryzykowne. Nieraz podczas pracy z klientami usłyszałam: „Po co się wychylać?”, „Lepiej przeczekać”. Pewność siebie i odwaga nie polegają na uczeniu się nowych technik mocy, ale na ufności do siebie, zaakceptowaniu własnej niepowtarzalności i przywracaniu w sobie ciekawości dziecka: „A co się stanie, jeśli…?”. Dzieci przecież bawią się na serio, nie udają zabawy. Nie chodzi też o brawurę czy wyłączenie strachu, bo to właśnie on nas chroni przed niebezpieczeństwem. Odwaga to oswajanie nowego i nieznanego. To decyzja, że chcemy właśnie odkryć w sobie coś, czego dotąd nie znaliśmy.

Po szóste:
Sens

Nie chodzi tylko o cele. Sens to wartość, jaką daje nam ich osiąganie. To coś w rodzaju celu celów. Pamiętam starszą panią, która „od zawsze” na małym bazarze sprzedawała sezonowe kwiaty i owoce. Mówiła, że lubi, gdy ludzie zatrzymując się przy jej kwiatach, uśmiechną się i czasem porozmawiają.
To było dla niej coś więcej, coś dodatkowego, niż tylko zarabianie pieniędzy. Warto pamiętać, że sensowny może być również proces, a nie tylko efekt. Zatem warto „zakochać się” w drodze do celu. Pracując jako coach i trener coraz częściej widzę, jak ważne dla nas samych jest to, aby po zakończeniu dnia pracy czuć się dobrym człowiekiem i jak równie ważne jest to, aby wychodząc z domu do pracy – czuć się dokładnie tak samo.

Po siódme:
Adekwatność

W nowych i trudnych dla nas okolicznościach mogą uruchamiać się nasze wewnętrzne „rakiety”, których cechą charakterystyczną jest nadmiarowość. Dążąc do akceptacji, robimy więcej, mocniej, szybciej, dokładniej niż my sami lub ktoś tego potrzebuje. Musimy coś pilnie wysłać, ale w napięciu kolejny raz czytamy maila… i w efekcie dociera on z opóźnieniem. Ktoś nas prosi o numer telefonu, a my załączamy na wszelki wypadek adres z mapką dojazdową. Potrzebujemy pomocy, ale na pytanie: „Czy wszystko w porządku?” – mówimy: „Tak, dam radę”. Nie chodzi o nadmiarowość, po której długofalowo możemy
odczuwać zmęczenie, brak satysfakcji czy samotność. Ważna jest adekwatność, wynikająca między innymi ze świadomości tego, co jest celem, jakie są nasze i innych osób potrzeby. Wielu moim
klientom pomogło danie sobie prawa do tego, aby być w czymś wystarczająco dobrym, a nie zawsze perfekcyjnym.

Po ósme:
Wytrwałość

Jeśli na czymś ci zależy, a droga do celu nie jest łatwa, nie rezygnuj z tego tylko dla wygody. Bycie konsekwentnym nie oznacza, że trzeba robić coś w pośpiechu lub nadużyć swoich sił. Czasem konsekwencja oparta jest na wytrwałości. Jeśli nie dziś – spróbuj pojutrze. Jednak nie jest to tylko kwestią czasu. Ważna jest zmiana sposobu działania. W sytuacji, gdy poprzedni nie był skuteczny, trzeba znaleźć inny. Nie oznacza to rezygnacji z potrzeby czy celu, ale poszukanie do nich innej drogi. Dzisiaj „zmiana jest na czasie”, ale nie przesadzajmy, by nie odrzucić pomysłów, czy sposobów realizacji, które choć stare, świetnie się sprawdzają. Drzewo nie urośnie szybciej, jeśli będziemy za nie ciągnąć.  Z pewnością pomoże mu systematyczne podlewanie.

Po dziewiąte: 
Dystans

To, co odbiera nam siłę, to nieustanne martwienie się i opowiadanie sobie półprawdziwych legend typu: „zrobił to specjalnie”, „nikt tego nie zrozumie”, „na pewno się pomylę”. Traktowanie siebie śmiertelnie poważnie bywa źródłem napięć. Czasem największym wyzwaniem jest nasza własna ambicja. Czy potrafimy samych siebie rozbawić własnym zachowaniem, tak jak uśmiechamy się, gdy innym przytrafi się coś zabawnego? Czy nasze własne drobne wpadki rozczulają nas tak, jak niedoskonałości innych? Japończycy od setek lat tworzą sztukę kintsugi, która jest czymś więcej niż sklejaniem pękniętej ceramiki za pomocą laki z dodatkiem sproszkowanego złota. To filozofia, która znajduje odniesienie w różnych sferach życia. U jej podstaw leży przekonanie, że piękno tkwi w niedoskonałości. W języku japońskim kintsugi oznacza „złote łączenie”. Tak bywa z naszymi doświadczeniami, które choć  bywają niełatwe, mogą nas wzbogacać. Dystans pomaga „odczarować” nieprzyjemne dla nas sytuacje i spojrzeć na nie jak na możliwości rozwoju.

Po dziesiąte:
Radość

Jakiś czas temu, podczas coachingu jeden z klientów – doświadczony menedżer i właściciel firmy, powiedział, że chciałby odzyskać radość i umieć, jak kiedyś, cieszyć się swoją pracą i tym, co osiągnął. Radość daje nam niczym niezastąpioną energię do działania. Pozwala naładować baterie, uwierzyć w siebie. Radość nie przychodzi z zewnątrz, ona powstaje i rozwija się w nas. Staje się to czytelne wtedy, gdy w tej samej sytuacji – jedni widzą powód do zmartwień, inni do radości. Wolny czas – czy nie bywa przyczyną euforii, a czasem niepokoju?

Teraz, ale nie tylko teraz, gdy tęsknimy za bezpieczeństwem i normalnością, szczególnie potrzebujemy „podładowania baterii”. Jeśli po przeczytaniu, zwróciłeś uwagę choćby na jedną z dziesięciu dróg do własnej motywacji i myśl o niej jest w Tobie nadal żywa – to z pewnością z jakiegoś powodu właśnie ta myśl jest ważna. Nie rezygnuj z niej. Na pewnym etapie doświadczeń i umiejętności, własny rozwój sprowadza się do pracy nad własną osobowością i podejściem do siebie, do innych – do życia.

Renata Świrydczuk

Trener biznesu z 21-letnim doświadczeniem w prowadzeniu praktycznych szkoleń.
Z
Integrą Consulting Poland związana od 17 lat. Pracowała z zespołami ponad 150 firm produkcyjnych i usługowych. Współpracuje z zarządami oraz kadrą menedżerską w obszarze rozwoju kompetencji osobistych i przywództwa zespołowego. Jako coach od 17 lat wspiera klientów w ich rozwoju i odkrywaniu nowych możliwości. Jest autorką kompleksowych programów rozwoju kompetencji komunikowania się, motywowania i zespołowej realizacji celów w organizacjach.