Perspektywa zmienia punkt widzenia. Arogancja i współpraca w firmie.

Obecna sytuacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba i śmiało mogę powiedzieć, że zaskoczyła prawie nas wszystkich. Jeszcze w styczniu, lutym firmy pracowały na pełnych obrotach. Notowały zyski, sprzedaż rosła, pensje wzrastały, wiele branż zmagało się z brakiem rąk do pracy. Nie podejrzewaliśmy, że sytuacja zmieni się diametralnie i tak nagle.

Od co najmniej dwóch lat w trakcie szkoleń słyszeliśmy, z czym coraz częściej mierzą się i borykają menedżerowie. Zastanawiali się, jak zmotywować ludzi do pracy, jak ich przekonać np. do wykonania niestandardowej pracy, a czasami nawet standardowej. Mówili, że czasami zlecając zadania słyszeli: „Nie zrobię tego”, „Przecież i tak mnie nie zwolnisz”, „A jak nie zrobię to co mi zrobisz” (czasami w łagodniejszej formie, czasami w bardziej ostrej). Sami czuli się wtedy często bezradni. „Chętnie bym powiedział, że jeśli nie odpowiadają komuś takie warunki czy zadania to rozwiązujemy umowę, ale nie mogę, bo jak sobie poradzę bez ludzi?”. Czuli, że w wielu sytuacjach mieli związane ręce. Próbowali przekonywać, prosić, nie chcieli stracić pracowników – „Bo kogo znajdę na ich miejsce? Może nikogo przez parę miesięcy, a może trafię jeszcze gorzej.” Można zadać sobie pytanie – z jakiego powodu pracownicy pozwalali sobie na przekraczanie granic? I nie mówię tu oczywiście o sytuacjach, kiedy odmowa wykonania zadania albo negocjowanie terminów wykonania były uzasadnione – np. brakiem narzędzi, nadmiarem obowiązków, niewystraczającymi kompetencjami.

Zachowanie niektórych pracowników, nawet pewna arogancja, nacisk, groźby –  wynikało często ze zbytniej pewności siebie, spowodowanej świadomością, że w tej sytuacji na rynku pracy można sobie na to pozwolić. Że nie spotkają mnie za to żadne przykre konsekwencje. A nawet jeśli ktoś mnie wyrzuci, bez problemu znajdę sobie nową pracę, jestem w stanie podjąć to ryzyko. Często takie przekonanie było wzmacniane rzeczywiście przez brak odczuwania tych konsekwencji. Ale takie zachowanie mogło być spowodowane także tym, co działo się dużo wcześniej na rynku pracy, tym, z czym ci sami pracownicy spotykali się kilka lat wcześniej…

Sytuacja zgoła inna. Wysoki poziom bezrobocia, trudno o jakąkolwiek pracę. I to, co pamiętam ze szkoleń dla specjalistów, pracowników liniowych to ich strach o utratę pracy, czasami zwiększany słowami, które słyszeli od swoich przełożonych: „Jeśli ci się nie podoba ta praca, to możesz odejść”, „Na twoje miejsce naprawdę mam wielu chętnych”, „Jeśli tego nie zrobisz, to się pożegnamy” (i znowu tak, jak poprzednio czasami w łagodniejszej, czasami w bardziej ostrej formie – nacisku, gróźb). I wtedy to pracownicy czuli się bezradni „Od razu bym odszedł, ale co ja zrobię, nie znajdę innej pracy”, „Nie mogę powiedzieć, że nie do końca rozumiem, że pierwszy raz się z czymś spotykam, bo mnie wyrzucą”, „Jak tylko znajdę coś innego – odchodzę, nie chcę być tak traktowany”. Wówczas ta zbyt duża pewność siebie, to poczucie braku przykrych konsekwencji swoich działań towarzyszyło dużo częściej menedżerom czy kierownikom.

Obecna sytuacja spowodowała, że w zasadzie każdy z nas odczuwa niepewność, strach związany z tym, co będzie, co stanie się ze mną, z moją pracą. Znika ta zbytnia pewność siebie i związana z nią arogancja, przekraczanie granic. I może to jest dobry moment na refleksję – jak to jest ze mną – kiedy widywałem u siebie taką zbytnią pewność siebie, czy i jak zdarzało mi się przekraczać granice, czy nadużywałem możliwości, stwarzanych przez aktualną sytuację? Jak traktowałem, odnosiłem się do swoich przełożonych, pracowników, współpracowników?

To bardzo naturalne zachowanie człowieka – działać, na ile pozwala ci sytuacja, wykorzystywać to do końca na swoją korzyść. Wysiłku wymaga przewidywanie długofalowych konsekwencji działań. Tych pozytywnych i negatywnych. Dla relacji i dla wyników. A skutki naszej arogancji wobec innych – te niekorzystne dla nas pojawiają się, gdy warunki się zmieniają. W związku z tym może teraz jest też czas, aby się zastanowić nad tym, co mogę zmienić w swoim zachowaniu – jako szef i jako pracownik, żebym mógł liczyć na innych, aby ludzie chcieli ze mną współpracować, aby chcieli pomagać mi osiągać wyniki niezależnie od sytuacji. Jak mam budować dobre relacje, oparte na szacunku i zaufaniu, co zmienić mogę w sposobie zlecania zadań, egzekwowania, prowadzenia spotkań i rozmów, rozwiązywania konfliktów?

Bo w krytycznych sytuacjach możemy liczyć na współpracę przede wszystkim ze strony tych, którzy mogli na nas liczyć w wielu tzw. „zwyczajnych” sprawach. Każdy moment jest dobry do refleksji i podjęcia decyzji dotyczących własnych zachowań. Ten tym bardziej, bo mocno nam pokazuje, że nigdy nie wiemy, kiedy sytuacja wokół nas się zmieni i niekoniecznie na taką, która z naszej perspektywy jest dla nas sprzyjająca.

 

Beata Wołoszyn
Trener biznesu, Doradca, Asesor

Specjalizuje się w szkoleniach z rozwijania umiejętności osobistych i menedżerskich oraz pracy indywidualnej: ocenie kompetencji podczas Assessment Center i Development Center, analizie potencjału osobistego dzięki wykorzystaniu Extended DISC.