„Poza światem w czasach koronawirusa.” O tym jak spędzamy czas w nowych okolicznościach.

Korzystając z wolniejszego czasu, obejrzałam z rodziną „Poza światem” (Cast Away), amerykański film z 2000 roku w reżyserii Roberta Zemeckis. Chuck Noland (świetna rola Toma Hanksa) pracuje jako menedżer w firmie kurierskiej FedEx.  Będąc w nieustannej podróży, żyje w dużym tempie z zegarkiem w ręku. Jest zwolennikom perfekcyjnej organizacji pracy, lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jego każdy dzień to uporządkowana struktura. Wszystko zmienia się, gdy samolot z przesyłkami, którym leci, rozbija się nad oceanem. Fale wyrzucają Chucka na bezludną wyspę. Dotychczasowy porządek przestaje istnieć. Bez środków do życia, samotnie rozpoczyna swoją podróż w głąb siebie, walcząc o przeżycie i sens każdego dnia. Oglądając film myślałam o tym, jak ważną potrzebą ludzi jest kontakt z drugim człowiekiem. Zastanawiałam się również nad tym, jak obecna konieczność izolacji uwypukla potrzebę struktury, wypracowanego porządku dnia. Jak brak dotychczasowej struktury powoduje, że zaczniemy różnym sytuacjom nadawać naszą własną. Za każdym razem, gdy spędzamy czas z drugą osobą lub grupą nadajemy czasowi jakąś strukturę, nawet jeśli przebywamy w jednym pokoju
i każde z nas jest zajęte pracą przy swoim komputerze.

Cassandra Clare w jednej ze swoich książek napisała „Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest
w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami”. Zmieniło się wiele. Dostosowując się do obecnych okoliczności, pracując zdalnie, zamieniliśmy dotychczasowe miejsce pracy na domowe biuro. Znaleźliśmy się w sytuacji mniej, a może po prostu inaczej ustrukturowanej czasowo. Dyskomfort, który możemy odczuwać skłania do zadawania pytań: „Co robić w nowej sytuacji, jak się odnaleźć, jak podtrzymać relacje, jak dobrze wykorzystać ten czas?”. Próbujemy szukać odpowiedzi angażując się w jeden z sześciu sposobów strukturalizacji czasu. Będąc w większej izolacji, trochę poza dotychczasowym światem, ale jednak w relacji z ludźmi, tworzymy na nowo porządek dnia.

Eric Berne opisał sześć sposobów na spędzanie czasu.

Są to sposoby na zaspokojenie potrzeby struktury. Gdy przyjrzymy się każdemu z nich, możemy zauważyć, że różnią się intensywnością wymiany znaków rozpoznania. Otrzymany znak rozpoznania jest sygnałem, że jesteśmy zauważani, że to co robimy jest znaczące, wpływa na innych. Dając innym znak rozpoznania – potwierdzamy ich obecność, dajemy sygnał, że zostali przez nas zauważeni. To uśmiech, podanie dłoni, najprostsze „dzień dobry”, „widziałem, że przesłałeś mi prezentację”, czy „fajnie, że będziesz na spotkaniu”. Eric Berne uważał, że bycie zauważanym i skupianie uwagi na innych jest podstawową potrzebą człowieka. Niezwykle trudnym jest brak lub niewystarczający poziom znaków rozpoznania. Samotność, odosobnienie, bycie ignorowanym przez innych, czy  tak zwane „ciche dni”. Lepszą sytuacją jest otrzymywanie nieprzyjemnych znaków rozpoznania, niż ich ciągły brak.

Wróćmy jednak do sposobów strukturalizacji czasu.

Po pierwsze:
Wycofanie

Po pierwsze. Wycofanie – to sytuacja, w której izolujemy się i nie angażujemy w relacje z innymi osobami. Możemy prowadzić wtedy monolog wewnętrzny, zastanawiając się na przykład: „Ciekawe, czy innym też brakuje kontaktu z ludźmi…”, nie nawiązujemy natomiast żadnych kontaktów. To czas, którego również potrzebujemy. Możemy myśleć wtedy o przyjemnościach, wyobrażać sobie chwile, gdy już będziemy mogli wybrać się z rodziną na wakacje. Chwile w odosobnieniu pomagają nam ładować baterie, odpocząć. Niektórzy w okresie wycofania, korzystają z rezerw zgromadzonych w banku znaków rozpoznania. Jeżeli jednak wycofamy się na dłużej, rezerwy wyczerpią się i może zacząć nam brakować kontaktu i bycia zauważanym przez innych. Dla osób, które potrzebują intensywnych i częstych znaków rozpoznania, czas wycofania się bywa przyczyną dyskomfortu i stresu. Może zacząć nam brakować stymulacji, pewności siebie, poczucia sensu i energii do działania.

Po drugie:
Rytuały

Po drugie. Rytuały –  to sytuacja, w której decydujemy się na strukturalizowanie czasu za pomocą rytuału. Podczas rytuałów wiemy, jakie zachowania są powszechnie oczekiwane i akceptowane. Możemy zadzwonić do znanej nam osoby i rozpocząć bezpiecznie rozmowę: „Cześć, co słychać?”. To zaprogramowany sposób nawiązywania rozmowy, którego podobnie jak innych rytuałów, uczymy się od najmłodszych lat. Chociażby „Cześć”-„Hej!”, czy „Jak się masz?” – „W porządku”.  Uczestnicy rytuału prowadzą rozmowę w sposób przewidywalny, zgodnie z ustalonymi normami. Sporym zaskoczeniem może być sytuacja, w której podczas formalnej wideokonferencji w nieznanym sobie jeszcze gronie, ktoś wyciągnie kanapkę, aby właśnie zjeść drugie śniadanie.

Po trzecie:
Rozrywka 

Po trzecie. Rozrywka – przebiega podobnie jak rytuał, jednak nie jest tak ściśle zaprogramowana.
W rozrywkach jest więcej spontaniczności, swobody. Osoby będące w rozrywce wprowadzają treści bardziej indywidualne, jednak nie angażują się we współpracę. Pozostają na etapie rozmowy o czymś, bez angażowania się w realizację. Rozmawiają o tym, że warto byłoby coś przygotować, ale niczego nie planują, nie omawiają szczegółów, nie dzielą się pracą, ale wymieniają doświadczeniami z przeszłości o tym, jak było kiedyś. Podczas rozrywek omawiamy dość powierzchownie to, jak wygląda obecnie zdalne nauczanie, czy kondycja firm związanych z branżą turystyczną. Wymiana zdań o pogodzie czy minionych weekendzie jest właśnie formą rozrywki i stanowi często wstęp do spotkania biznesowego, również tego on-line.

Po czwarte:
Aktywność

Po czwarte. Aktywność – to zaangażowanie w działanie, skupione na osiągnięciu konkretnego wyniku – tym różni się od rozrywki. W wielu organizacjach aktywność jest dominującą formą strukturalizacji czasu. Aktywność to koncentrowanie się na działaniu tu i teraz, w odróżnieniu do rozrywki, w której treści rozmowy osadzone jest głównie w przeszłości np. jak to było w poprzednim miejscu pracy. W aktywności faktycznie opracowujemy nowy produkt, którego potrzebuje klient – a nie tylko o tym mówimy, pomagamy innym – a nie tylko zastanawiamy się nad tym, kto tej pomocy potrzebuje najbardziej. Gdy wspólnie z innymi pracownikami, podczas spotkania on-line przygotowujemy webinar dla naszych klientów – jesteśmy w aktywności.

Po piąte:
Gry

Po piate. Gry – to taki sposób budowania relacji, w którym przekaz dzieje się na dwóch poziomach – jawnym i ukrytym. Na pierwszym z nich, przekaz brzmi jak wymiana informacji, na drugim – toczy się gra, w której przesyłamy „sekretne wiadomości”. Strony mogą odczuwać konsternację i zastanawiać się: „O co właściwie tutaj chodzi?”. Podczas takich relacji dochodzi do zmiany ról np. z atakowanego na atakującego i odwrotnie. Jesteśmy zaskoczeni nieoczekiwanym zwrotem akcji. Na przykład chcieliśmy tylko pomóc, a spotkała nas przykrość, bo inni zarzucili nam wyniosłość. Gdy uczestniczymy w grach, nie udaje się nam skutecznie porozumieć z innymi. W rezultacie czujemy się nie do końca zadowoleni z siebie lub innych. Gra dostarcza silnych, ale najczęściej negatywnych znaków rozpoznania. Często po takiej grze przychodzi nam na myśl: „Znów to samo”, „Chciałem, by ta rozmowa potoczyła się inaczej, a wyszło jak zwykle”. Na koniec każda ze stron obarcza drugą odpowiedzialnością za to co się stało: „To przez ciebie nie mogę normalnie pracować”.

Po szóste:
Intymność / bliskość

Po szóste. Intymność, czyli autentyczna bliskość oparta na zaufaniu – to relacja, w której przekazujemy i doświadczamy najsilniejszych znaków rozpoznania. Jesteśmy w intymności wtedy, gdy bez cenzury,  w spontaniczny sposób wyrażamy nawzajem swoje odczucia i potrzeby. Zamiast: „W tym domu można zwariować, w pracy nawet sekretarka lepiej mnie rozumie!”, zdecydowaliśmy się powiedzieć: „Jestem zdenerwowany, ponieważ nie mogę się skupić, gdy krzyczycie, a potrzebuję trochę przestrzeni dla siebie”. W intymności nie ma ukrytych przekazów, poziom społeczny i psychologiczny są ze sobą spójne. Rozmowa i przeżywane podczas intymności emocje prowadzą do produktywnego rozwiązania, inaczej niż podczas gier, które są wielokrotnie powtarzane. W intymności każda ze stron bierze odpowiedzialność za siebie. Znaki rozpoznania, zarówno pozytywne jak i negatywne, są najsilniejsze. To rozmowa, w której mówimy: „Brakuje mi naszych poniedziałkowych spotkań z całym zespołem” czy „Czasem jest ciężko, bo trudno mi się skupić na pracy, gdy za ścianą słyszę córkę, która woła: mamo chodź pobawić się ze mną”. Będąc w bliskości, jeśli nawet przekazujemy negatywne znaki rozpoznania, nie umniejszą one rozmówcy. Możemy wtedy usłyszeć: „Ciężko mi się z Tobą porozumieć, gdy ciągle dajesz mi dobre rady ze swojego życia”. Po rozmowie obie strony mają pozytywne odczucie: „To była ważna i szczera rozmowa, każdy mógł powiedzieć, co myśli, co czuje, czego potrzebuje i został wysłuchany”.

Sześć sposobów strukturalizacji czasu według Erica Berne’a

Chuck Noland, bohater filmu: „Poza światem”, spędzając lata na bezludnej wyspie, prowadzi rozmowę
z Wilsonem, wyobrażonym przyjacielem, którego twarz widzi w odbitym na piłce odcisku własnej dłoni. Chuck, aby przetrwać, potrzebuje drugiego człowieka, choćby w wyobraźni, aby móc prowadzić z nim wymianę znaków rozpoznania.

My również znaleźliśmy się w nietypowych okolicznościach, w których lepiej poznajemy siebie i na nowo strukturalizujemy czas. „Poza biurem” nie musi oznaczać poza kontaktem z ludźmi i szczerą autentyczną relacją. To przede wszystkim kwestia decyzji. Warto spojrzeć na sposoby strukturalizacji jak na pełną niespodzianek, ale też niełatwą drogę. Wyobraźmy sobie, że podczas tej podróży, zaczynamy od wycofania (pobycia trochę samemu ze sobą) i zmierzamy ku autentycznej bliskości z innymi. Intensywność znaków rozpoznania będzie rosła. Być można ktoś uzna, że wymiana znaków rozpoznania jest ryzykowna, ponieważ „odkrywamy” siebie, sięgamy przecież po szczerość i spontaniczność. Jednak gdy nasza autentyczność zostanie odwzajemniona, ryzyko „straty” praktycznie nie istnieje, ponieważ wtedy relacje i rozmowa odbywają się bez „umniejszania” obu stron. Eric Berne uważał, że bycie zauważanym i skupianie uwagi na innych jest podstawową potrzeba człowieka. Najtrudniejszy jest deficyt znaków rozpoznania. To właśnie dlatego brak kontaktu z drugim człowiek jest największym głodem, z jakim Chuck  mierzy się na bezludnej wyspie. Christian Morgenstern mówił:

Nie musimy żyć dalej tak, jak żyliśmy do wczoraj. Jeśli uwolnimy się od przekonania,
że musimy nadal tak żyć, tysiące nowych możliwości zaprosi nas do nowego”.

 

Inspiracją i fascynującym źródłem wiedzy była dla mnie książka „Analiza transakcyjna dzisiaj” autorstwa Iana Stewarta i Vanna Joinesa. Polecam!

Renata Świrydczuk

Trener biznesu i coach Integry Consulting Poland, psycholog i praktyk z 21-letnim  doświadczeniem.